6 grudnia obchodzimy tzw. „Mikołajki” czyli zwyczaj polegający na obdarowywaniu się prezentami. Podarunki nie muszą być drogie – ważne, aby były od serca. Jest to przedsmak Wigilii Świąt Bożego Narodzenia. Jednak mało kto wie, że 6 grudnia to tak naprawdę rocznica śmierci pewnego biskupa z Miry, którego dzisiaj wyobrażamy sobie jako starszego Pana z długą, białą brodą w czerwonym kostiumie.

Biskup Mikołaj prawdopodobnie urodził się między 250 a 286 r. n.e. (dokładna data nie jest znana, a podania historyczne różnią się w tym względzie) na terytorium zachodniej Lykii (dzisiejsza Turcja). Istnieje wiele mitów na temat tej barwnej postaci.

Jedna z nich głosi, że Mikołaj pochodził z zamożnej rodziny i odziedziczył duży majątek, który rozdał ubogim. W 300 r. n.e. miał zostać biskupem i niemal całkowicie poświęcić się dla życia zgodnego z kanonem Kościoła. Podobno jeszcze przed wyborem na biskupa Mikołaj mieszkał po sąsiedzku z bardzo chciwym człowiekiem posiadającym 3 córki. Sąsiad jawnie gardził Mikołajem i szydził z jego pobożności, za co został ukarany przez Boga, czego skutkiem była szybka utrata majątku. Aby przeżyć, gospodarz musiał sprzedać córki do domu publicznego, gdyż w tamtych czasach nikt nie zechciałby żony bez posagu. 3 dni przed sfinalizowaniem transakcji córki znalazły „tajemnicze pieniądze” w swoim pokoju, dzięki czemu uniknęły strasznego losu. Pieniędzy zaczęło przybywać z nocy na noc, więc gospodarz postanowił sprawdzić skąd się biorą i zaczaiwszy się w pokoju córek oczekiwał na rozwój wydarzeń. Ku jego zdziwieniu okazało się, że anonimowym darczyńcą jest pogardzany przez niego Mikołaj, który wrzucał pieniądze przez okno. Gospodarz zawstydził się i przeprosił młodzieńca, po czym postanowił się nawrócić i żyć zgodnie z przykazaniami.

Po objęciu biskupiego urzędu, Mikołaj został wtrącony do więzienia w wyniku prześladowań chrześcijan. Został z niego zwolniony dopiero 13 lat później, gdy cesarz Konstantyn ustanowił chrześcijaństwo główną religią Cesarstwa Rzymskiego. Podobno aż do końca swojej posługi, Mikołaj rozdawał dary ubogim i pomagał w potrzebie. Z jego „nadludzką” interwencją wiąże się jeszcze jedna sławna legenda…

Opowieść pochodzi z VI wieku i jest jednym z najstarszych podań opisujących zasługi biskupa z Miry. Mikołaj miał uchronić  od śmierci 3 oficerów skazanych przez lokalnego księdza za splądrowanie miasta. W ostatniej chwili powstrzymał on miecz kata, wykazując niewinność skazanych. Niestety, po udanej kampanii w Konstantynopolu, oficerowie ponownie stanęli przed sądem i dostali wyrok śmierci, który zatwierdził sam Cesarz Konstantyn. Oficerowie modlili się do Mikołaja, aby ten pomógł im w biedzie. Biskup miał ukazać się oficerom we śnie i wskazać prawdziwych winnych, co już na zawsze oczyściło ich z zarzutów.

Biskup Mikołaj zmarł 6 grudnia ok. 350 roku, a jego ciało spoczęło w ukochanej Mirze. Na jego cześć postawiono bazylikę i kontynuowano zwyczaj „dawania prezentów”, aby uczcić pamięć po Świętym.

Dziś Św. Mikołaj jest symbolem sympatycznego dziadka, który posiada magiczne sanie i zaprzęg reniferów zdolny do dryfowania po nocnym niebie. Nie zapominajmy jednak, że przez wieki (szczególnie w średniowieczu) jego kult był bardzo rozwinięty. Do tej pory pozostaje patronem wielu grup społecznych, m.in. sędziów, dzieci, samotnych matek czy domów publicznych.